Jestem Marcelina. Może zastanawiać was sposób w jaki was określiłam. Śmiertelnicy. Oczywiście nie zamierzam wnikać, czy któreś z was jest herosem, śmiertelnikiem czy kimś jeszcze innym. Mówię tak do was, bo sama jestem heroską. Jestem ćwierćboginią z krwi Ateny.
Teraz nastąpi krótkie wytłumaczenie. Kim są ćwierćbogowie, dzieci ćwierćkrwi? Jesteśmy trochę jak półbogowie – dzieci bogów, ale wyróżnia nas pochodzenie. Ćwiartki rodzą się ze związku dwojga półkrwi, śmiertelnika i półboga, albo, uwaga, dwojga śmiertelników posiadających boską cząstkę. No i pachniemy inaczej. Oczywiście nie dosłownie. Jak powszechnie wiadomo satyrowie (owszem to ci goście z rogami i kozimi kopytkami) maja niezwykle wyczulony węch, inaczej pachnie śmiertelnik, inaczej bóg, inaczej półbóg (trochę bogiem, trochę śmiertelnikiem), a jeszcze inaczej potwór. Z kolei my, ćwiarteczki, pachniemy subtelnie półbogiem, prawie nas nie czuć, chyba, że nas dużo, tak ze czterech i podobno wali nieźle. Nasze zdolności też często są inne, raz jesteśmy potężniejsi od połówek, innym razem praktycznie nie posiadamy magicznych umiejętności, nigdy z nami nie wiadomo. Ja dla przykładu nie posiadam bardzo charakterystycznych dla herosów przypadłości, świetnie radzę sobie z czytaniem, nie mam dysleksji ani ADHD, za to nie umiem tak od sobie mówić po grecku czy łacinie. Miewamy też problemy z patrzeniem przez mgłę (to taka magiczna bariera, dzięki której śmiertelnicy nie widzą naszej broni i potworów). Przede wszystkim jesteśmy rzadcy, prawie nas nie ma, dlatego rzadko dostajemy się do obozów, a nasi „boscy rodzice” prawie nigdy nas nie akceptują. Nie ma mowy, żeby było nas czworo na raz w jednym miejscu.
Tak przynajmniej sądzono, do niedawna. Pojawienie się mnie i moich przyjaciółek nieco zmieniło tę sytuację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz